lem.fm - Радийо Руской Бурсы
  • Радийо
    • Заповіди проґрамів
    • Порядок высыланя
    • Cлухай нас
    • Подкаст
  • Новины
    • Вісти
    • Культура
    • Подіі
    • Фафриндя і сконфіскуване
    • Інчы
    • Сумар дня
  • Погляды
    • Коментарі
    • Рецензиі
    • Бесіды
    • З істориі
    • З архівной пресы
    • З природы
  • Архів / Archive
    • Tur Tondos
    • Bocheński
  • Склеп / Shop
    • Книжкы
    • Платні
    • Інче
Брак результатів
Вшыткы результаты

Кошык єст порожній.

lem.fm - Радийо Руской Бурсы
  • Радийо
    • Заповіди проґрамів
    • Порядок высыланя
    • Cлухай нас
    • Подкаст
  • Новины
    • Вісти
    • Культура
    • Подіі
    • Фафриндя і сконфіскуване
    • Інчы
    • Сумар дня
  • Погляды
    • Коментарі
    • Рецензиі
    • Бесіды
    • З істориі
    • З архівной пресы
    • З природы
  • Архів / Archive
    • Tur Tondos
    • Bocheński
  • Склеп / Shop
    • Книжкы
    • Платні
    • Інче
Брак результатів
Вшыткы результаты

Кошык єст порожній.

lem.fm - Радийо Руской Бурсы
Брак результатів
Вшыткы результаты

„Łemkowskie rozdroże”. Zapiski z lektury książki Jarosława Syrnyka

Наталия Малецка-Новак Наталия Малецка-Новак
28. 4. 2026
» Рецензиі

Aktywność niektórych mieszkańców Łemkowyny w działaniach partyzantki ukraińskiej. W mojej opinii to jedno zdanie wystarczy, by opisać książkę „Łemkowskie rozdroże” autorstwa prof. Jarosława Syrnyka.

Jeśli natomiast ktoś spodziewa się, że w tej publikacji znajdzie odpowiedzi na pytania zamieszczone w blurbie na tylnej stronie okładki, może się rozczarować.

Gdy jakiś czas temu dr hab. Ewa Michna entuzjastycznie zamieściła na swoim profilu na Facebooku informację, że wkrótce ukaże się publikacja prof. Syrnyka, skomentowałam, że nie podzielam tych emocji. Z miejsca wywołało to poruszenie. Ukraiński lider Piotr Tyma od razu zarzucił mi jałowe krytykanctwo, argumentując, że przecież nie miałam jeszcze książki w rękach.

To prawda – fizycznej książki nie miałam, ale znałam już jej wersję cyfrową. Zostaliśmy poproszeni o patronat medialny, dzięki czemu mogłam zapoznać się z treścią publikacji jeszcze przed jej ukazaniem się w druku.

Problem w tym, że piękna okładka (fragment obrazu Dawida Zdobylaka – śmiem wątpić, czy gdyby malarz wiedział, o czym i jak pisze autor, zdecydowałby się udostępnić swoje dzieło) nie wystarcza, by firmować treść książki znakiem LEM.fm. Tym bardziej że publikacja jest daleka od neutralności, której spodziewałabym się po „autorze niezaangażowanym”. Tak właśnie określa się prof. Syrnyk. Zresztą sam przyznał w wywiadzie z Marią Kozan (dostępnym pod linkiem), że nie stara się być obiektywny.

Dziwaczne jest dla mnie podejście, w którym zakłada się z góry, że nauka nie jest – i nie powinna być – obiektywna. Słownik synonimów tłumaczy termin „obiektywny”, obok wielu innych propozycji, także jako „naukowy”. Być może to moje idealistyczne podejście, a może wykształcenie inżynierskie, każą mi łączyć naukę z jasnym opisem faktów, rzetelnością i określonymi pryncypiami.

Autor jest wyraźnie tendencyjny. Sprawnie manipuluje narracją i faktami: odpowiednio dobiera słowa, tam gdzie trzeba – łagodzi, wygładza, pudruje, nie dopowiada, a tam, gdzie ma taką potrzebę – pozycjonuje, umniejsza, podważa, krytykuje, ocenia i interpretuje.

Nie pozostawia czytelnikowi przestrzeni na samodzielne wyrobienie opinii. Nie pozostawia też miejsca na dyskusję, o potrzebie której wspomina we wspomnianym wywiadzie.

Książka podzielona jest na cztery części. Pierwsza obejmuje bardzo szeroki okres – od etnogenezy aż po okupację niemiecką w czasie II wojny światowej. Drugi rozdział poświęcony jest sytuacji na Łemkowynie w latach 1944–1947 i zawiera opis pojedynczych miesięcy. Cały kolejny rozdział dotyczy lat 60. i 70. XX wieku, natomiast sytuacji Łemków od lat 80. do dziś autor poświęca zaledwie dwie kartki.

Czwarta część to – jak pisze sam autor – „właściwa analiza zagadnienia wykorzystywania przeszłości jako tworzywa różnorodnych ideologii, elementu pamięci zbiorowej i komunikacji wspólnotowej” (s. 34).

Istotnie, otrzymujemy dokładnie to, co zapowiedzi sugerują – analizę stosowania pamięci na potrzeby określonej ideologii. Problem polega na tym, że odbywa się to za pomocą narracji skonstruowanej właśnie przez autora. Wywody i objaśnienia prowadzone są w taki sposób, by nie pozostawić czytelnikowi wątpliwości, jak należy odpowiedzieć na pytania postawione na okładce.

Nieważne, że dostrzegalne ruchy emancypacyjne oraz łemkowska idea narodowa istniały już w okresie formowania się innych wschodnioeuropejskich narodów i że proces ten rozpoczął się w XIX wieku.

Nieważne, że od ponad dwudziestu lat Łemkowie w Polsce są ustawowo uznawani za mniejszość etniczną, a więc – w rozumieniu ustawy – naród bezpaństwowy, odrębny od ukraińskiego (co zostało jednoznacznie doprecyzowane w osobnym dokumencie wyjaśniającym).

Nieważne również, że w powszechnych spisach ludności Łemkowie licznie dokonują samoidentyfikacji.

To wszystko zdaje się nie mieć znaczenia i po dziesięcioleciach nadal trzeba „tłuc głową w mur”. Jak inaczej interpretować pytania z okładki książki, którą autor firmuje: „Czy są oni [Łemkowie – przyp. red.] tylko grupą etniczną, czy może narodem?”[1].

Według prof. Syrnyka Łemkowie późno ukształtowali swój ruch narodowotwórczy. „Przyjmując, że istnieje związek między procesami modernizacyjnymi, a stanem świadomości społecznej, w szczególności zaś rodzajem poczucia wspólnotowości, można stwierdzić, że Łemkowszczyźnie dane było wejść w nurt procesów narodowotwórczych stosunkowo późno” (s. 426). Autor nie wskazuje jednak, kiedy – jego zdaniem – byłoby „wystarczająco wcześnie”.

Lektura książki ma nas doprowadzić do swoistego „oświecenia”: po zapoznaniu się z opisem uczestnictwa Łemków (ale już nie odmowy uczestnictwa – ten wątek jest w książce marginalny) w działaniach ukraińskiej partyzantki i podziemia, mamy być w stanie stwierdzić, czy Łemkowie są narodem, czy też nie.

Wniosek, który – w mojej opinii – autor konsekwentnie sugeruje przez całą książkę, jest jeden: nie są. Tylko co w takim razie z całym wcześniejszym historycznym dorobkiem oraz osiągnięciami emancypacyjnymi sprzed 1939 roku? Czy one przestają mieć znaczenie?

Trudno mi zrozumieć propozycję autora, by samoświadomość Łemków rozpatrywać wyłącznie przez pryzmat kilku newralgicznych lat i na tej – i tylko na tej – podstawie rozstrzygać, kim Łemkowie byli, kim są, a być może i kim będą. Jaki jest zamysł takiego podejścia? Jakie intencje przyświecają autorowi?

Autor podaje, że przed wybuchem II wojny światowej na Łemkowynie „struktury OUN były słabe lub wręcz żadne” (s. 137), a „w tak zwanym okręgu łemkowskim do końca 1944 roku miały działać jedynie pojedyncze ogniwa OUN” (s. 172). Podaje też – za sprawozdaniami OUN, m.in. na s. 210 – że ludność należało intensywnie uświadamiać narodowo, ponieważ była nastawiona do ukraińskich nacjonalistów wrogo.

Znaczy się – Łemkowie nie mieli ukraińskiej świadomości narodowej, lecz działacze OUN stopniowo przeciągnęli część z nich na swoją stronę. Ta niewielka grupa (procentowo nawet nie 1% całej społeczności), która aktywnie współpracowała z partyzantką, ma jednak w narracji autora uprawniać do szybkiej generalizacji: Łemkowie to Ukraińcy.

Autor pomija tych, którzy w działalność partyzancką nie włączyli się w żaden sposób, a więc także to, co ten fakt mówi o orientacji narodowej Łemków. Zaskakująco lakonicznie pisze również o osobach, które współpracowały pod przymusem – w obliczu zagrożenia utratą zdrowia, majątku czy życia. Nie znajdziemy w książce prób oszacowania, ilu było tych, którzy współpracować nie chcieli, lecz musieli, choć oszacowań i spekulacji prowadzących do innych, wygodniejszych tez pojawia się wiele.

Wszyscy, którzy współpracowali, trafiają właściwie do jednego worka, a jego otwarcie ma dowodzić jednego: Łemkowie wspierali ukraińską partyzantkę, a to oznacza, że sami zapracowali na wysiedlenia, zaś mitologizowanie własnych krzywd jest – po prostu – nie na miejscu.

Z jednej strony autor wykazuje, jak znaczne było zaangażowanie Łemków w partyzantkę ukraińską – to na ten wątek położony jest w książce najsilniejszy akcent. Trzeba przyznać, że przeprowadził rozległą kwerendę i przeanalizował dziesiątki, jeśli nie setki dokumentów, by możliwie szczegółowo odtworzyć potyczki i akcje partyzanckie miesiąc po miesiącu, w odniesieniu do poszczególnych wsi Łemkowyny. Przytacza przy tym liczne imiona i nazwiska osób zaangażowanych – na różnych szczeblach hierarchii operacyjnej.

Niejednokrotnie miałam jednak problem z ustaleniem, czy autor wymienia wyłącznie Łemków, czy też po prostu wszystkie nazwiska, jakie udało mu się odnaleźć w dokumentach, niezależnie od ich pochodzenia.

Z drugiej strony autor zaznacza, że „trudno oszacować skalę poparcia dla konspiracji ukraińskiej ze strony Łemków na podstawie dość fragmentarycznych danych, pochodzących jak wspomniano z określonych źródeł” (s. 411). W wielu miejscach pojawiają się sformułowania w rodzaju: „część ludności łemkowskiej konspiracji tej [ukraińskiej – przyp. red.] była życzliwa, a nawet ją wspierała”, ale ze świecą – a wręcz z lupą – szukać przykładów, w których autor przytaczałby odmienne oceny działalności partyzantki. Gdy już się one pojawiają, sprowadzane są do donosów motywowanych strachem przed władzami polskimi, a nie do braku akceptacji dla działań partyzantki czy nieidentyfikowania się z nią.

To, że informacje te są trudne do znalezienia, nie znaczy jednak, że nie istnieją wcale. Na przykład w jednym z przypisów czytamy, że „nie wszystkich można nazwać stronnikami konspiratorów, część z udzielających pomocy robiła to pod przymusem.” (s. 403).

A co z późniejszymi wydarzeniami – po 1947 roku? Także tutaj autor przedstawia analizę prowadzoną konsekwentnie w jednym kierunku. Przywołuje przekazy niemal gloryfikujące UPA, a równocześnie opisuje próby wymazywania z pamięci zbiorowej Łemków faktu uczestnictwa ich społeczności w partyzantce oraz budowania tożsamości w oparciu o poczucie „niezasłużonej krzywdy” wyrządzonej akcją „Wisła”.

Dlaczego do książki prof. Syrnyka należy podchodzić z dużą rezerwą i krytycyzmem? Ponieważ jest pisana tendencyjnie. Przykłady można mnożyć.

Cała narracja prowadzona jest w taki sposób, że autor zamiennie używa etnonimów Łemko i Ukrainiec w różnych kontekstach (np. s. 109, 110, 149, 160, 202, 415 i in.). Gdy pojawia się wzmianka o odrębności narodowej Łemków, retoryka jest zgodna z tą znaną z części publikacji ukraińskich: że źródła tej odrębności leżą w Moskwie (nawet dziś), że jest to „polityczne rusiństwo”, że mamy do czynienia jedynie ze współczesnym wymysłem (sic!). Łemkom odmawia się tym samym podmiotowości w decydowaniu o sobie samych.

W różnych miejscach autor prowadzi narrację w sposób prowadzący do deprecjonowania badaczy, których ustalenia mu nie odpowiadają, m.in. Paula Roberta Magocsiego i Bohdana Horbala. Przykład: w pierwszym rozdziale stwierdza, że podawana za Magocsim i Horbalem informacja o istnieniu 109 czytelni im. M. Kaczkowskiego działających na Łemkowynie (czytelni opozycyjnych wobec ukrainizatorskiej „Proświty”) jest „słabo udokumentowana”. Sam autor wymienia jedynie, że czytelnie te funkcjonowały „w Pielgrzymce, Lipowcu, Świątkowej, Króliku Wołoskim i zapewne też innych miejscowościach” (s. 43).

Tymczasem kilkanaście minut (!) moich własnych poszukiwań wystarczyło, by odnaleźć informacje o kilkudziesięciu takich czytelniach. Jak podaje Hubert Ossadnik w książce „Między Osławą a Jasiołką. Łemkowszczyzna Wschodnia w latach 1918–1939”, oprócz wymienionych przez prof. Syrnyka Lipowca i Królika Wołoskiego, czytelnie im. M. Kaczkowskiego działały także w Czeremsze, Łupkowie, Smolniku, Surowicy i Zubeńsku. Z kolei szybka kwerenda numerów gazety „Łemko” zaledwie z pierwszego roku jej wydawania (1911) dostarcza informacji o czytelniach w Łosiu, Zdyni, Powroźniku, Nowicy, Andrzejówce, Maciejowej, Bartnem, Krynicy, Pętnej, Łabowej, Świerzowej, Smerekowcu, Szczawniku, Świątkowej i Grabiu. Dodatkowo wykaz „Rejestru Stowarzyszeń zawiązanych na podstawie ustawy z 1867 roku oraz założonych na podstawie dekretu z 8 lutego 1919 roku” (Archiwum Państwowe w Przemyślu) wskazuje, że w samym tylko powiecie gorlickim czytelnie im. M. Kaczkowskiego funkcjonowały w Czarnem, Radocynie, Bartnem, Ropkach, Hańczowej, Skwirtnem, Uściu Gorlickim, Rozdzielu, Kunkowej, Łosiu, Klimkówce, Gładyszowie oraz w Gorlicach. Czy wobec tego można mówić o „słabym udokumentowaniu”?

Na stronie 46 autor pisze, że przed wybuchem wojny na Łemkowynie jedynie kilka wsi przeszło na prawosławie i że były to ruchy inspirowane przez Rosję. Odmienne ustalenia przedstawia m.in. dr hab. Andrzej Zięba, który stwierdza: „Nie dysponujemy źródłowymi dowodami na rzekome związki konwersji łemkowskich z rosyjskimi agitatorami. (…) Brak też przesłanek, by twierdzić, że był to efekt misyjnego programu Kościoła prawosławnego” (w: Biskupstwo krakowsko-łemkowskie i jego arcypasterz Palladiusz (Wydybida‑Rudenko). Karta z dziejów ukrainizacji Łemkowszczyzny w dobie drugiej wojny światowej, „Rocznik Ruskiej Bursy” 2008, s. 99).

Na stronie 50 autor wspomina o ukonstytuowaniu się państwa Czechów i Słowaków, nie odnotowując, że współtwórcami Republiki Czechosłowackiej byli także Rusini. Rusiński herb znalazł się przecież jako jeden z elementów herbu państwowego – obok herbów Czech, Słowacji, Moraw i Śląska. Uwzględnienie tego faktu mogłoby pomóc wyjaśnić, dlaczego liderzy tzw. Łemkowskiej Republiki we Florynce skłaniali się ku orientacji czechosłowackiej i nie trzeba byłoby mówić o enigmatycznej „trzeciej drodze” (obok prorosyjskiej i proukraińskiej).

Pisząc o literaturze łemkowskiej – powszechnie uznawanej za jeden z najistotniejszych przejawów emancypacji narodowej – autor nie rezygnuje z ironicznego komentarza, że „współcześnie próbuje się nadać im [dziełom literackim – przyp. red.] status kanonu literatury łemkowskiej czy nawet karpatorusińskiej”.

Pomińmy jednak sam ton wypowiedzi i zwróćmy uwagę na coś istotniejszego: sposób operowania źródłami oraz przemilczanie dorobku innych badaczy. Prof. Syrnyk zna – jak można przypuszczać – dorobek naukowy dr hab. Oleny Duć-Fajfer, literaturoznawczyni, autorki jedynej jak dotąd monografii naukowej poświęconej literaturze łemkowskiej, uhonorowanej prestiżem i uznaniem Polskiej Akademii Umiejętności. Tymczasem, omawiając literaturę łemkowską, autor odwołuje się do publikacji popularyzatorskich, nie wspominając nawet o książce „Literatura łemkowska w drugiej połowie XIX i na początku XX wieku”. Trudno uznać to za przypadek.

Gdy mowa o manipulowaniu narracją, wystarczy przywołać sposób opisu orientacji politycznych. Z jednej strony mamy „Łemków‑moskalofilów” (nigdy „moskwofilów”, bardzo rzadko „rusofilów”), z drugiej zaś „Łemków opcji proukraińskiej” (s. 50). Proukrainiec bez porównania z moskalofilem… Podobnie eufemistycznie brzmi opis polityki III Rzeszy wobec Ukraińców w czasie II wojny światowej: „w związku z względnie liberalniejszym stusunkiem władz niemieckich do Ukraińców niż do Polaków”. Autor nie podejmuje próby wyjaśnienia przyczyn tej różnicy.

Pisząc o służbie Łemków w Ukrainische Hilfspolizei, autor podaje liczbę „około 40 mężczyzn” (s. 79), określając ją następnie jako „stosunkowo wielu Łemków” (s. 82). Z kolei w odniesieniu do dywizji SS „Galizien” stwierdza, że „trafiło tam ostatecznie niewielu Łemków” – „nie więcej niż kilkanaście, może kilkadziesiąt osób” (s. 126).

Na stronie 121 autor pisze, że część słuchaczy seminarium nauczycielskiego w Krynicy włączyła się w działalność konspiracyjną, przytaczając przykład Fedaka – nazwisko to będzie później wielokrotnie powracać jako ilustracja łemkowskiego zaangażowania w ruchy konspiracyjne. Warto jednak zauważyć, że sam autor jednoznacznie wskazuje genezę proukraińskiej identyfikacji Fedaka: „w odręcznych zapiskach Fedak zaznaczał, że rodzice nauczyli go, że jest Rusnakiem, ale swoją ukraińskość zaś zawdzięczał nauce w przedwojennym gimnazjum w Przemyślu”.

Tabela przedstawiająca miejsca urodzenia słuchaczy seminarium krynickiego pokazuje, że pochodzili oni również z wielu wsi niełemkowskich. W pamięci czytelnika ma jednak pozostać komunikat prosty: słuchacze seminarium w Krynicy – Łemkowie – aktywnie wspierali OUN‑UPA.

Subiektywnej narracji towarzyszą też błędy faktograficzne i pomyłki. Autor pisze na przykład, że po Stowarzyszeniu Łemków i Zjednoczeniu Łemków trzecią łemkowską organizacją założoną po 1989 roku był Rusiński Demokratyczny Krąg Łemków „Hospodar”, powstały w 1992 roku. W rzeczywistości Społeczny Krąg Łemków „Hospodar”, założony przez Pawła Stefanowskiego, powstał już w 1989 roku, a w 1991 roku został przekształcony w partię polityczną Demokratyczny Krąg Łemków „Hospodar”. W tym samym 1991 roku reaktywowano Stowarzyszenie „Ruska Bursa” w Gorlicach – fakt całkowicie pominięty przez autora.

W odniesieniu do ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych z 2005 roku autor pisze, że „miejsca przypisane przedstawicielom łemkowskim obsadzane są przez reprezentantów dwóch największych łemkowskich organizacji”. Można przypuszczać, że odnosi się to do pierwszego składu Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości Narodowych i Etnicznych, w którym – od 2005 do 2014 roku – zasiadali dr hab. Olena Duć‑Fajfer (Stowarzyszenie Łemków) oraz śp. Stefan Hładyk (Zjednoczenie Łemków). Od dwunastu lat mniejszość łemkowską reprezentują jednak prof. Stefan Dudra i dr Mirosława Kopystiańska, z których żadne nie jest członkiem wskazanych organizacji.

Podobnych uwag, notatek i komentarzy mam z lektury książki dziesiątki – zbyt wiele, by wszystkie je tu przytoczyć. Najmniej, oczywiście, w części, w której autor opisuje działalność partyzantki na Łemkowynie na podstawie źródeł IPN.

Własnej kwerendy archiwalnej nie przeprowadziłam, ale częściowo wykonał ją badacz dr Przemysław Mazur. W artykule „OUN i UPA na Łemkowszczyźnie Zachodniej”, opublikowanym w czasopiśmie „Studia z Dziejów Rosji i Europy Środkowo‑Wschodniej” 58 (2) z 2023 roku (dodajmy: nieujętym w bibliografii „Łemkowskiego rozdroża”), autor stwierdza: „Powyższa analiza pokazuje wyraźnie, że UPA nie znalazła na Łemkowszczyźnie sprzyjających warunków do działalności. Udało się sformować tylko jeden oddział pod dowództwem ‘Smyrnego’, ale jego zdolności bojowe należy ocenić bardzo nisko. (…) Istotne znaczenie ma również fakt, że przywództwo struktur lokalnych często było też w rękach Ukraińców spoza Łemkowszczyzny”.

W innym fragmencie Mazur dodaje: „Większość przeprowadzanych akcji skierowana była przeciwko ludności łemkowskiej, którą chciano przymusić do współpracy, łącznie z siłowym wcielaniem w szeregi. Przede wszystkim wobec sołtysów łemkowskich, którzy co do zasady zachowywali się lojalnie wobec nowych władz polskich. Takim przykładem jest powieszenie sołtysa Czyrnej (gmina Łabowa) Mikołaja Laszy i przytwierdzenie do zwłok kartki z napisem zdrajca narodu ukraińskiego”. O tym samym wydarzeniu prof. Syrnyk pisze jedynie: „W tym samym miesiącu powieszony został Mikołaja Lasz z Czyrnej”. Ani słowa więcej. Obaj badacze powołują się na ten sam dokument źródłowy.

Na koniec jeszcze jedno, proste podliczenie. Autor „Łemkowskiego rozdroża” podaje, że w działania konspiracyjne po stronie ukraińskiej zaangażowanych było od 200 do 300 Łemków (s. 404). Przyjmując, że w tym okresie Łemkowszczyznę zamieszkiwało – zaokrąglając w dół – około 100 tysięcy osób, daje to około 0,3% społeczności. Nie umiem ocenić, czy to dużo, czy mało.


Tłumaczenie na język polski: Piotr Furtak. Tekst w oryginale opublikowany 25.02.2025 r. Dostępny pod adresem: «Лемківскє розпутя». Запискы з чытаня книжкы Ярослава Сырника

ShareTweet

Повязаны дописы

Вышла нова Історія Підкарпатьской Руси. А не зла

8. 4. 2026

Далша публікація із серії ТАД представлює плодну роботу Валерія Купкы

25. 2. 2026
Польковиці 103,8 МHz
Ґорлиці 106,6 MHz

Łemkowie są…

Спомож нас / Wesprzyj nas

Наш порталь можете чытати чысто дармо, але кєд маш охоту - можеш нас спомочы. Буде нам барз мило!

Жебы спомочы нас даком вплатом, без ниякых зобовязань, втисний притиск або зоскануй код QR.

Nasz portal jest darmowy, nie mamy (i nie chcemy) na nim reklam. Jeżeli masz ochotę - możesz wesprzeć naszą codzienną pracę.

Aby wspomóc nas jednorazową wpłatą, bez żadnych zobowiązań, kliknij przycisk lub zeskanuj kod QR.

  • Ruska Bursa / Руска Бурса
  • Nadawca / Про наше радийо
  • Cyfrowa Biblioteka RB / Діґітальна біблiотека РБ
  • Знимкы
  • Контакт
lem.fm - Радийо Руской Бурсы
Радийо Руской Бурсы
Руска Бурса

Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/ów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji.
Публикация выражат лем погляды автора/авторів і не може быти принимана як офіцияльне становиско Міністра Внутрішніх Справ і Адміністрациі.
Zrealizowano dzięki dotacji Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji.
© Copyright lem.fm, 2026. Вшыткы права застережены.

Брак результатів
Вшыткы результаты
  • Радийо
    • Заповіди проґрамів
    • Порядок высыланя
    • Cлухай нас
    • Подкаст
  • Новины
    • Вісти
    • Культура
    • Подіі
    • Фафриндя і сконфіскуване
    • Інчы
    • Сумар дня
  • Погляды
    • Коментарі
    • Рецензиі
    • Бесіды
    • З істориі
    • З архівной пресы
    • З природы
  • Архів / Archive
    • Tur Tondos
    • Bocheński
  • Склеп / Shop
    • Книжкы
    • Платні
    • Інче